poniedziałek, 28 marca 2016

09. dziś mam nadzieje, że w niebie jest polędwica

Pełny namiot Akademii Sztuk Przepięknych to nie jest rzadkość. Woodstockowicze zawsze tłumnie gromadzą się aby wysłuchać rozmowy z Kimś zaproszonym. Tak było i tym razem. Usiadłam chyba w trzecim rzędzie, a za mną tych rzędów było tyle, że wychodziły poza namiot.. Przywitaliśmy Księdza Jana Kaczkowskiego na stojąco, gromkimi brawami. Wyśpiewane "sto lat", brzmiało jakoś inaczej niż zwykle... mocniej - jakby każdy z Nas chciał Mu przekazać swoją energię, aby jeszcze na długo Mu starczyła, aby jeszcze z Nami tutaj na Ziemi został.. 
Mówił, jak zawsze mądrze, prawdziwie... I można było się z Nim nie zgadzać, można było mieć inne poglądy, spojrzenie na świat, Ludzi, Boga czy Kościół - ale nie można było przejść obojętnie wobec szacunku jakim obdarzał każdego. Miłości do bliźniego miał tyle, że obdzielił nią wtedy Nas wszystkich.. 
Kiedy przeczytałam "Życie na pełnej petardzie czyli wiara, polędwica i miłość", nie mogłam oderwać od niej myśli. Leżała długo na biurku zaraz obok mnie, a ja sięgałam po nią czytając fragmentami i zastanawiałam się, co mogłabym o niej powiedzieć? Co można powiedzieć o książce w której nieznajomy Ksiądz wyjaśnił mi więcej na nurtujące mnie tematy niż wszyscy razem księża spotkani na mojej drodze.. To wtedy obiecałam sobie, że spotkam Księdza Jana i spotkałam na Woodstocku.. To również tam opowiadał o chorobie i cierpieniu - o których tak często inaczej mówią ludzie Kościoła, a z którymi On tak dzielnie walczył.. 
Ksiądz Kaczkowski wypowiedział jedno z najważniejszych zdań mojego życia. Co prawda tego zdania najbardziej potrzebowałam kilkanaście lat wcześniej, ale wtedy, w namiocie ASP poczułam ogromną ulgę, że jednak Kapłan myśli podobnie do mnie, że jednak nie każdy "pracownik" Pana Boga uważa, że cierpienie i choroba to kara. Ani nie kara, ani krzyż dany przez Boga na próbę, a czysta biologia i natura z którą powinniśmy się zmagać pozwalając sobie na w miarę normalne życie... 
Kilka dni temu oglądając film "Śmiertelne życie", powiedziałam "chciałabym jeszcze mieć okazję spotkać się z Księdzem Kaczkowskim", dziś wiem, że tutaj będzie to niemożliwe ale mam nadzieje, że spotkam się z Nim w innym wymiarze, w innym miejscu...
Ksiądz Kaczkowski mówił mnóstwo mądrych rzeczy, które mogłabym teraz zacytować jako naukę dla siebie na przyszłość, ale najbardziej bym chciała nie przepuścić życia między palcami. Najbardziej bym chciała aby moim wnioskiem z Jego lekcji było bycie lepszym człowiekiem, człowiekiem umiejącym wykorzystać każdą chwilę aby żyć naprawdę... przez ogromne Ż...
czego i Wam życzę. 

Dziękuję i życzę Księdzu aby Pan Bóg w niebie miał polędwicę, bo o czerwone wino nie musimy się martwić :)

4 komentarze:

  1. Kochana, każdego dnia udowadniasz i pokazujesz nam jak "żyć na pełnej petardzie"! Nawet sobie sprawy nie zdajesz jak bardzo Cię podziwiamy w tym Twoim "petardowym" życiu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie Ośka :) Ciągle bym chciała więcej i więcej..

      Usuń
  2. W całym swoim życiu nie spotkałam nikogo takiego jak Ty Ruda, kto brałby z życia tyle ile Ty potrafisz wycisnąć! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się ale czasem bywam leniem i to chce w sobie zwalczyć aby móc jeszcze lepiej, jeszcze piękniej i pełniej przeżywać życie :)

      Usuń