wtorek, 8 marca 2016

05. dobro i miłość wygrywają nie tylko w bajkach

Wieczór, ciemno, zimowo ale w serduchach gorąco. Do oczu napływają mi łzy, wraz z innymi odliczam 10, 9, 8......i tak do 0 i czekam wcale nie na Nowy Rok, dookoła mnie stoją Przyjaciele tak samo wzruszeni, tak samo szczęśliwi tak samo dumni jak ja.. 
Po raz pierwszy pod Pałacem Kultury, po raz pierwszy w Warszawie, po raz pierwszy w centrum wydarzeń - jestem i gram z Orkiestrą, ale nie po raz pierwszy. Od 13 Finału ciągle aktywnie czyli 11 lat, nieprzerywanie i tak już do końca. 
Dziś u siebie, biegnę przez miasto, ledwo zdążam na konferencje - i czekam. Czekam na najważniejsze słowa TAK znowu mamy Rekord! 
Nie, nie to że jest mnóstwo pieniędzy cieszy najbardziej, a fakt że te pieniądze będą sprzętem na oddziałach pediatrycznych, oddziałach geriatrycznych, że ten sprzęt zapełni szpitale i znów będzie bezpieczniej. Znów trochę wygraliśmy z chorobami, smutkiem, łzami i bezsilnością, znów zrobiliśmy coś trochę dla siebie, trochę dla innych aby dzieciaki mogły wygrać życie i radość z chorobą i smutkiem, i aby lekarze mieli czym o to zdrowie walczyć. Znów daliśmy szansę na godną starość - która przecież Nas wszystkich prędzej czy później czeka. 
Znów jesteśmy bliżej Aniołów, może znów się Nimi stajemy.
Nie wygrał jeden człowiek, wygraliśmy MY - mnóstwo Nas, Wszyscy. Chociaż tak często dzielimy się poglądami, spojrzeniem, ale w walce o najważniejsze nie dajemy się podzielić.
Dzięki Wielkiej Orkiestrze poznałam Przyjaciół najprawdziwszych pod słońcem, dzięki Orkiestrze przeżyłam najlepsze momenty w życiu, dzięki Orkiestrze nauczyłam się więcej niż nauczyło mnie większość nauczycieli, dzięki Orkiestrze mam w głowie najwspanialsze obrazki świata, dzięki Orkiestrze nauczyłam się współpracować czasem z zupełnie innymi Ludźmi niż ja, dzięki Orkiestrze poczułam się prawdziwie dumna z siebie. I dzięki Orkiestrze za każdym razem słyszę, że dumni ze mnie, z moich Przyjaciół są moi Rodzice. 
Pamiętam pierwszą swoją wizytę w Sztabie - weszłam na chwilę, zostałam na zawsze. Pamiętam jak przyszłam nieco zawstydzona, bo wszyscy wtedy w Sztabie byli starsi ode mnie, bardziej doświadczeni, a ja weszłam wprowadzona przez Brata i tak zostałam... uczyłam się wszystkiego od klejenia puszek, po organizację wystaw, loterię, bezpieczeństwo i rozstawienie wolontariuszy i sądzę, że razem z kumpelą przez lata tworzyłyśmy najlepszy w tym duet - wiedziałyśmy kto, gdzie, z kim, po co... wszystko mieliśmy pozapinane na ostatni guzik. Czy bywało ciężko? Diabelnie. Czy kłóciliśmy się? Owszem, ale nigdy, nigdy tak aby na drugi dzień czy po pięciu minutach nie móc spojrzeć sobie w oczy :) po prostu wspólnie uczyliśmy się wszystkiego..
Najważniejsze, że niezależnie od tego z jakich szkół byliśmy, ile mamy lat, jakiej słuchamy muzyki czy nosimy bluzy czy skóry czuliśmy się i czujemy się RAZEM.
Ale to nie od tego Razem wzięła się moja chęć dołączenia. 

Przed laty, kiedy byłam dużo, dużo młodsza i miałam jeszcze tamto, stare, chore serce oglądałam Finał i pomyślałam "kiedyś tam będę", mając na myśli tylko siebie z puszką. Po jakimś czasie, już po przeszczepie trafiłam do Centrum Zdrowia Dziecka na kontrolę, WOŚPowe serduszka miało wszystko - i wiedziałam, mając 12 lat, wiedziałam, że Orkiestra będzie częścią mojego życia. Nie zakładałam tylko, że słowa "kiedyś tam będę" - będą, aż tak prorocze, że kiedyś stanę nie tylko z puszką, nie tylko w sztabie ale i pod Pałacem czy w studio... w największych marzeniach, o tym nie śniłam. 

Utożsamiam się z Orkiestrą - zawsze z Nimi gram, jestem Ich Aniołem, wolontariuszem, wsparciem - zawsze i bez Jurka rzeczywistości sobie nie umiem, nie chcę i nie potrafię wyobrażać...
To Jego Orkiestra sprawia, że ja i miliony podobnych do mnie czujemy się lepiej, czujemy się twórcami rzeczywistości, czujemy, że mamy wpływ i że możemy pomagać z muzyką w sercu i uśmiechem na twarzy... 
i choć jest dopiero marzec, i dziś podsumowaliśmy ostatni zimowy Finał to ja już wiem, że na kolejnym pewnie znowu (o ile tylko będę zdrowa - a zamierzam) będę w Warszawie, najpierw z puszką, potem pod Pałacem aby móc znów wygrywać - miłością i dobrem z każdym złem jakie ma miejsce na świecie... 

Kocham Cie Orkiestro ;) 
a Wam do zobaczenia podczas kwestowania z puszką i na koncertach 
niech MOC będzie z Nami  


10 komentarzy:

  1. Mam łzy w oczach jak to czytam :) lubię Cię czytać:) dziękuję:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ośka to dla mnie ogromnie ważne, że Jesteście, czytacie i że przeżywacie to tak jak ja :* :)
      dzięki :)

      Usuń
  2. wzruszająca opowieść.... kiedyś opowiem swoją o WOŚP, może nie tak pięknie... dziąki Agaciorka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze chętnie posłucham albo poczytam :)
      Dziękuje za miłe słowa TULE :)

      Usuń
  3. Czytając mam wrażenie, że byłam tam z Tobą - ciałem, bo duchem i serduchem była cały czas:) I to właśnie ten rekord powinien zamknąć gęby tym wszystkim hejterom co tak psioczyli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejterzy chyba tylko nakręcili zwolenników, że trzeba mocniej, intensywniej, piękniej, że trzeba znów stanąć na wysokości zadania i się udało :) dzięki Bogu.
      To co za rok jedziesz ze mną? :) pod Pałacem Kultury jest mnóstwo miejsca, wszyscy się zmieścimy
      :*

      Usuń
  4. Pięknie napisane Młoda ;)
    Masz talent, wykorzystuj go :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje Malutki :D
      będę się starała, przynajmniej taki mam plan :D

      Usuń