niedziela, 29 maja 2016

14. odporność


No i....powróciłam. Chciałoby się powiedzieć, cała i zdrowa. Jednak niestety zdrowa nie jestem – i właśnie temu „niezdrowiu”, zawdzięczamy to moje „po majówkowe” milczenie. Tym razem nie obyło się bez przygód. Jak człowiek chory to mniej mu się chce, no chyba, że marudzić, a że marudzić nie ma sensu, to przeczekałam najgorsze, obecnie jest trochę lepiej to i jestem. Choć nadal nie jestem całkiem zdrowa, to mam nadzieje, że już bliżej niż dalej.  
Podczas choroby Ludzie pytają jak się mam, jak się czuje, czy już lepiej czy gorzej - niektórzy, którzy zachorowali w podobnym terminie już dawno wyzdrowieli, a ja chorobą się napawam i zawsze trzyma mnie nieco dłużej i często, ale nie zawsze nieco bardziej. Choć jak na swoje możliwości choruję rzadko, bo na początku swojej przeszczepowej przygody chorowałam znacznie, znacznie częściej i też znacznie bardziej..







I to nie tak, że o siebie nie dbam, że bez kurtki, albo w ogóle z gołymi plecami, albo że nie zawijam szyi kiedy trzeba - zawijam, ubieram się i po koncertowych szaleństwach opatulam aby nie zawiało- ale czasem i tak się nie udaje i przegrywam. Wszystko przez tę moją ODPORNOŚĆ.
Moja odporność jest nieco inna, nieco mniej działająca, mniej sprawna przez co mniej zagrożeń zauważa i to na moje wyraźne życzenie i działanie.. bo ja ze swoją odpornością walczę. .
Wiem, że budzi to zdziwienie, bo przecież wszyscy inni robią wszystko aby odporność usprawniać , pije się na to specyficzne, mocno reklamowane jogurty, bierze dodatkowe witaminy – i różne inne specyfiki – a ja, odwrotnie. Każdego dnia, ściślej mówiąc cztery razy dziennie biorę leki które mają za zadanie tą moją odporność nieco wyprowadzić w pole..
Białe krwinki fachowo zwane leukocytami, jak wiedzą Ci, co już biologie mieli i nie spali, to składnik krwi, który odpowiedzialny jest za rozpoznawanie zagrożenia w organizmie i walkę z nim.
Tym zagrożeniem są choroby, wirusy, bakterie, a nawet wbita drzazga...
Białe krwinki rozpoznają, że "ten obcy", tu nie pasuje i trzeba go zniszczyć, inaczej - jak sądzą białe krwinki - "ten obcy" zniszczy organizm.
I tak jak w przypadku drzazgi - obcego organizmu wbitego w palec, tak jako "obcy", mocny, sprawny arsenał wojska Białych Krwinek mógłby rozpoznać serce..
Bo chociaż jest od ponad szesnastu lat moje, to nadal swoim kodem nie pasuje do całego organizmu - bo w całym organizmie wszystko ma swój, jeden przypisany numer seryjny - jak w samochodzie - a mój organizm ma silnik z innym numerem… Wojsko nie może tego rozpoznać, więc wszyscy ludzie po przeszczepie biorą leki zwane immunosupresyjnymi przez co to wojsko jest mniej uważne. I czasem, jak u mnie teraz, to wojsko nie zauważa też tych zagrożeń, które chciałoby się aby zauważało.. 
Dlatego właśnie osoby po przeszczepie, są bardziej narażone na bakterie, wirusy – słowem choróbska i czasem nieco trudniej jest nam z owymi chorobami walczyć.. ale nie jest też tak, że chłoniemy wszystkie zarazy jak gąbka..
Jeżeli możecie to dbajcie o swoją odporność, a jeśli tak jak ja nie możecie, to chociaż zawijajcie się w co możecie kiedy wieje i kiedy mrozi- choć liczę na to, że teraz nie przymrozi długo ale mimo wszystko życzę Wam wszystkim zdrowia, żebyśmy zbyt długo czasu na chorowaniu nie spędzali.. bo są piękniejsze rzeczy do zrobienia. . 

4 komentarze: